Rano czekała ją zaskakująca wiadomość. Wraz z
powiadomieniami przyszedł jej sms na komórkę od Amy.
Kochana, dzisiaj urządzamy ognisko na urwisku J Musisz być <3 Będą
sami znajomi.
Z uśmiechem na twarzy wychodziła z domu, aby udać się do
szkoły.Piątek…Bardzo lubiła ten dzień. Jednak radość z jej twarzy nagle znikła,
a na jej miejsce wszedł widok Kevina. Stał na drugim końcu ulicy, machając do
niej ręką. Odmachała i z odwagą podeszła w jego stronę. Doskonale wiedziała, że
siła, jaką posiadał mogłaby ją zabić. Była przecież niziutka, chudziutka, ale
mimo to zadziorna i zaczepiarska.
- Cześć Kevin – zaczęła pierwsza, wymuszając uśmiech.
- Hej Remi – odpowiedział mniej entuzjastycznie.
- Chciałeś o czymś porozmawiać…- przypomniała, gdy szli.
- Oczywiście, już mówię o co chodzi…
W tym momencie Xavier ominął ich bez słowa, posyłając Remi
tajemnicze spojrzenie, jakby chciał jej przekazać jakąś ważną wiadomość.
- Dziwny jest. – Michael nie odpowiedziała na ten komentarz
Kevina, jednak skwitowała to nieprzyjemnym spojrzeniem. – Chodzi o to, że pod
koniec miesiąca będzie festyn i mój kuzyn przyjeżdża z kapelą, nie chciałabyś
pójść ze mną? – Ostatnie słowa pytania, wymówił przyciszonym głosem.
- Jeśli będę mogła, to z przyjemnością – odpowiedziała,
patrząc jak Xavier znika za rogiem uliczki, przez co jej ton mógłby się wydawać
nieco rozmarzony, bądź nieobecny.
Przed oczami zatrzymał jej się obraz, w którym Kevin uderza
Xaviera w zranione miejsce, przykryte bandażem. Mimowolnie odsunęła się od
niego, czując zagrożenie. Pożegnali się w szatni i Michael trafiła w objęcia
Amy.
- Dostałaś wiadomość? – spytała, gdy wchodziły do klasy na
matematykę.
- Tak, mama się zgodziła, ale o 21.00 mam być w domu –
oznajmiła, siadając na ławce.
- To cudownie! Będzie ognisko, pianki…- Michael nie słuchała
dalej podnieconego głosu koleżanki, skupiła się na Xavierze. Ubrany w czarną
bluzę z metalowym zespołem, wpatrywał się w nią przenikliwym wzrokiem, po czym
spuścił go w ekran swojego telefonu.
Poczuła dzikie wibracje w swojej kieszeni. Ze zdziwieniem
odczytała:
„Nie powinnaś tego widzieć tamtej nocy. Kevin nigdy nie
zrobi Ci krzywdy, nie masz powodów do obaw.”
Zmarszczyła brwi i spojrzała na Anioła Śmierci. Dał jej znak
spojrzeniem, aby nie gapiła się jak w malowane wrota.
Była zdziwiona, że ów człowiek, z którym nie była w
przyjaznych relacjach, znał jej numer telefonu. Nic nie rozumiała z tego
wszystkiego. Lockwood zostaje dotkliwie pobity na ringu, a teraz wstawia się za
wrogiem. Zdecydowała, że nikomu nie ufa. Wszyscy mają przed nią jakieś chore
tajemnice, sekrety…Miała po prostu dość.
- Remi, słuchasz mnie?! – spytała Amy.
- Oczywiście – skłamała i usiadła normalnie w ławce, bo
zadzwonił dzwonek.
~*~
Dzień w szkole minął w miarę szybko. Czekała w domu, aż Amy
odbierze ją i pojadą nad urwisko. Nigdy nie była w tym miejscu, toteż była
bardzo ciekawa jak wygląda. Usłyszała trąbnięcie samochodu i z ciekawością
wyjrzała za okno. Na podjeździe stał czerwony citroen c4. Zauważyła, że piękna
blondynka wysiada i wchodzi na podwórko.
- Cześć Amy! – Michael zawołała entuzjastycznie, wychodząc z
domu.
- Xavier nas podwiezie, wziął auto od ojca – wyjaśniła, łapiąc
dziewczynę za rękę, po czym pociągnęła ją do auta.
- Cześć wszystkim – powiedziała Remi, wsiadając na tylne
siedzenie.
Xavier prowadził, a obok niego siedział wesoły Joe, z tyłu,
szerokim uśmiechem, powitała ją Elizabeth. Jechali piętnaście minut, gawędząc przyjemnie.
Remi była w wyśmienitym humorze. Pod koniec wycieczki jechali pod górkę, a za
oknem można było podziwiać piękny, sosnowy las. Zaparkowali na poboczu i
wysiedli z auta. Revens zauważyła migoczący ogień i kilka osób siedzących przy
nim, w tym Kevina. Już zrozumiała co oznaczało w tym momencie „urwisko”.
Trawiasty plac nagle kończył się przepaścią, na dole rozciągał się piękny las,
można było ujrzeć także małą rzeczkę, która przepływała niedaleko.
- Jak pięknie – powiedziała cicho do siebie, stojąc
niedaleko skraju, podziwiając widoki.
- Uważaj Remi, nie spadnij – zawołał Kevin.
- Stoję dwa metry od krawędzi – oznajmiła.
Usiadła na wielkiej beli, obok Amy i Xaviera.
- Nocowanie integracyjne jest przesunięte na za tydzień –
oznajmiła Elizabeth, gdy częstowała wszystkich piankami.
- Dlaczego? – spytał Joe.
- Taka wola jaśnie pani dyrektorki – wytłumaczyła
czekoladowowłosa.
Nagle coś zaszeleściło za nimi. Remi przysunęła się bliżej
Amy. Wszyscy zamilkli. Xavier i Kevin wstali, nasłuchując co to. W tym momencie
zza drzew wybiegło kilka osób.
- Te wasze miny, jakbyście diabła mieli zobaczyć –
skomentowała pewna dziewczyna.
- Wystraszyliście nas – zaśmiała się Amy i podeszła się
przywitać.
Michael nie znała żadnej z tych osób toteż siedziała
grzecznie na miejscu, oczekując wyjaśnienia sytuacji. Kątem oka zauważyła, że
Xavier przysiadł się do niej, ostrożnie zwróciła wzrok ku niemu.
- Spokojnie, to moja siostra z kumplami, są w miarę normalni
– skomentował jej spojrzenie.
- Mogłabym Cię poprosić o pomoc? – spytała, ukazując pianki
w swojej dłoni. – Nigdy nie robiłam tego czegoś…
- No co Ty?! Nigdy pianek nie piekłaś? – zaśmiał się
Lockwood.
- Tak, jestem piankowym niedorozwojem – wyjaśniła, śmiejąc
się.
Przyniósł dwa kijki, jeden podał dziewczynie.
Gdy tłumaczył jej jak wszystko dokładnie robić, przysiadł
się do nich Kevin.
- Xavier, twoja siostra coś od Ciebie chce – zakomunikował
- To nie jest trudne, dasz radę – powiedział do Michael
oschłym tonem.
Dziewczyna z ciekawością obejrzała się za nim, tym samym
dowiadując się, która osoba to siostra Lockwooda. Była ładna. Szczupła,
brązowowłosa, z pięknym uśmiechem nie przypominała w żadnym stopniu Xaviera. Na
oko mogła się zdawać starsza od chłopaka. Rozmawiali o czymś przejmująco.
- Spaliłaś – zaśmiał się Kevin.
- Um…Co?! – spytała zdezorientowana.
Wskazał na koniec jej patyka, na którym pianka zajęła się
ogniem.
- Zjedz moją, ja jakoś straciłem ochotę. – Podarował jej
smakołyk z uśmiechem.
Z chęcią przyjęła ten podarunek i od razu zakochała się w
tym smaku. Słodycz rozpływała jej się w ustach.
- Ty i Xavier niezbyt za sobą przepadacie – oznajmiła, po
czym wytarła usta.
- Ech, to nie tak…Po prostu…Ciężko to wytłumaczyć, ale…
- Spokojnie, nie chcesz to nie mów – przerwała z uśmiechem.
Amy wróciła na miejsce.
- Już jestem, nie przeszkadzam? – spytała, widząc nastrojową
chwile.
- Nie – odpowiedziała Remi.
Xavier skończył rozmowę, jednak usiadł po drugiej stronie
ogniska. Czarne, bujne włosy przykrył kapturem od bluzy, tego samego koloru.
Remi mogła zauważyć migotanie ognia, w jego turkusowych oczach. Były magiczne.
- Bracie, czyń honory – powiedziała siostra Xaviera, podając
mu gitarę.
- Zapomnij, nie będę grać – burknął.
- Xavier zagraj! – zawołała Elizabeth.
- Nie będę grać…
- Xavier chodź tutaj, zagraj nam, no proszę! – krzyknęła Amy.
- Dobra, ale się zamknij wreszcie – burknął.
Przyszedł z łaską i usiadł niedaleko nich, na ziemi.
Nastroił gitarę i patrzył w nich męczeńskim wzrokiem.
- Co chcecie? – spytał.
- Może tamtą piosenkę co śpiewałeś na zakończeniu wakacji? –
zaproponowała Amy.
- Mam jeszcze śpiewać?! Chyba oszalałyście – odmówił.
- Odważny Xavier boi się zaśpiewać piosenkę? – podpuściła go
Revens.
- Nie, Mała, nie boję się – wytknął jej jezyk, po czym
uśmiechnął się głupawo, widząc jej minę. Nienawidziła, gdy ktoś mówił do niej
Mała.
Jednak złość zastąpiło zdziwienie. Gdy zaczął śpiewać
myślała, że śpiewa Anioł. Nigdy by nie uwierzyła, gdyby ktoś jej powiedział, że
tak aspołeczny człowiek skrywa tak wielki talent. Głos miał męski, aczkolwiek pięknie
wchodził w wysokie tony. Piosenka była cudowna, jednak Remi nigdy jej nie
słyszała.
Nie chcę marnować
weekendu,
jeśli mnie nie
kochasz, udawaj
jeszcze kilka godzin,
a potem nadejdzie czas, by odejść.
Gdy mój pociąg
odjeżdża wzdłuż wschodniego wybrzeża,
ciekaw jestem, jak
się ogrzejesz.
Jest za późno na
płacz, zbyt niepewnie, by ruszyć dalej.
To tylko kropla w
oceanie,
Lecz zmieniła
pogodę...
Modliłem się, że może
i my skończymy razem.
To tak, jakby pragnąć
deszczu, stojąc na pustyni.
Ale ja trzymam Cię
najbliżej ze wszystkich,
ponieważ jesteś moim
niebem…
Gdy skończył cisza zdawała się być dla niej karą. Tak bardzo
chciała, aby nigdy nie kończył.
- Wow…Xavier Lockwood potrafi grać na czymś więcej niż na
nerwach – skomentowała i posłała mu piękny uśmiech.
Nic nie odpowiedział, jedynie odłożył gitarę i poszedł
porozmawiać z kolegą. Remi podeszła znów nad skraj urwiska, jednak znacznie
bliżej niż wcześniej. Zapadł lekki zmrok, a na niebie można było zobaczyć
pierwsze gwiazdy. Widok był naprawdę niesamowity. Objęła się rękami, bo nagle
zerwał się zimny wiatr, który hulał jej pod koszulką, liżąc dreszczem plecy.
- Michael! – usłyszała głos Amy.
Odwróciła się zbyt gwałtownie i straciła równowagę.
Zacisnęła mocniej powieki, bo wiedziała co ją czeka… Poczuła dziwne uczucie w
żołądku. Zaraz spadnie, roztrzaska się o ziemię…Umrze…
Hej Aniołki! ;*
Przepraszam za taką obsuwę :C Miałam wstać o 8.00 rano, napisać rozdział na 12.00, ale wstałam o 13.30 :C Wybaczcie <3 Postaram się być punktualna na następny raz :< Rozdział mi chyba nie wyszedł :/ Taki jakiś :/ Jeśli o piosenkę, którą śpiewał Xavier to włącznie sb #1 na górze w odtwarzaczu :3 Liczę na komentarze :D
+ Można pisać na gg do mnie 51153924
KOCHAM WAS <3 :3

Ladnie , ladnie . Widze ze napisalas . Hmm,. Co bd z Michael to ja nwm , ale zeby nie umarla . Niech sie cos wkoncu wydarzy romantycznego blagam ... fajny rodzial tylko gdyby byl o troszke dluzszy , fajnie piszesz . Kiedy bedzie dalej ? moze jutro hmm ? pozdrawiam /andzela
OdpowiedzUsuńRaczej na jutro się nie wyrobię, misiu :<
UsuńW poniedziałek można będzie się spodziewać rozdziału :)
Jezuu:* w takim momencie! Licze na to, że Xavier ją złapie lub ewentualnie Kevin ;)
OdpowiedzUsuńZ tym, że chłopak gra na gitarze , nie powiem, ale zaskoczyłaś mnie. Dodatkowo jeszcze śpiewa <3 ideał haha
Nocowanie integracyjne? Dobrze się zapowiada
Buziaki :*
Dziękuję za komentarz, misiu ;*
UsuńA co jeśli nikt jej nie złapie? :O
Hyhyhy ^^ Dowiemy się w następnym rozdziale :D
Pozdrowionka ;*
Ty mnie tu lepiej nie strasz :*
UsuńZłapie, złapie jestem tego pewna :)
Siemanko ;) No no nie powiem że mi się nie podobało . Jestem ciekawa co będzie w następnym rozdziale :) Może ktoś ją złapie w odpowiednim momencie ? Czy może spadnie i Xavier lub Kevin ją znajdzie na dole ? Hmm nie powiem że nie jestem ciekawa :D Od pierwszego rozdziału się zakochałam i z niecierpliwością czekam na kolejne :D :3 /Natalia <3
OdpowiedzUsuńDziękuję za opinię, misiu ;*
UsuńAhh, czekałam, wchodzę i niespodzianka! Jest rozdział! A jaki ciekawy ^^. Jestem mile zaskoczona twoją twórczością. Za każdym razem jest ciekawe i nie mogę doczekać się następnego. M nie może zginąć! Heheh Pozdrawiam ciepło. postrach krów w betoniarce ;*
OdpowiedzUsuńDziękuję kochana, że jesteś i komentujesz <3 :D ;* To dla mnie bardzo duża motywacja, misiu ;*
UsuńMogę jeszcze zapytać jaki tytuł nosi ta piosenka ? /Natalia <3
UsuńRon Pope - A drop in the ocean :) Jak klikniesz na słowo "Piosenka" to przekieruje Cię na yt ;)
UsuńOk dzięki / Natalia <3
UsuńTen rozdział wyszedł ci idealnie, super, mega itp XD Kocham, pisz dalej :* /Ka Sia
OdpowiedzUsuńPisany na szybkiego, bo tylko w jakieś 30 minut, ale dziękuję :3 <3
UsuńTo jest super, uwielbiam takie opowiadania, z tym nocowaniem super pomysł, bo coś na pewno sie wydarzy ^^ a co do spadniecia to musi ja ktos zlapac ! Np Kevin zeby Xavier miał zazdro XDD Koocham <33
OdpowiedzUsuń